Uwaga! Burze (komunikat RSO) Uwaga! Alert RCB (komunikat RSO)

Rowerowy rajd w Grybowie przyciągnął tłumy. Na trasach było wszystko

Rowerowy rajd w Grybowie przyciągnął tłumy. Na trasach było wszystko

W Grybowie poranny deszcz nie zdołał zatrzymać rowerzystów, choć przed startem pogoda nie wyglądała zachęcająco. Na trasę letniego rajdu ruszyło około 120 osób, a wśród nich całe rodziny i bardziej zaprawieni w dłuższych podjazdach. Zamiast zniechęcenia była dobra energia, widoki Beskidu Niskiego i zwykła radość z jazdy. Na mecie czekał gorący posiłek, losowanie nagród i wyraźny sygnał, że takie wydarzenia wciąż mają tu moc przyciągania.

  • Trzy trasy i trzy różne tempo wyjazdu
  • Lody w połowie drogi i ciepły posiłek na mecie
  • Kolejna edycja już w listopadzie

Trzy trasy i trzy różne tempo wyjazdu

Letni rajd rowerowy zorganizowała Grybowska Grupa Rowerowa, środowisko, które od kilku lat gromadzi miłośników dwóch kółek i systematycznie rozbudza apetyt na wspólne wyprawy. Tym razem uczestnicy mieli do wyboru trzy warianty przejazdu, tak ułożone, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie – od rodzinnej przejażdżki po mocniejszy, bardziej wymagający wysiłek.

Dla porządku:

  • trasa rekreacyjna i rodzinna – około 25 km, dobra propozycja dla początkujących,
  • trasa średniozaawansowana – około 50 km, z przewyższeniami sięgającymi 1000 m, w większości po drogach asfaltowych,
  • trasa zaawansowana – około 40 km, z przewyższeniami około 1500 m.

Największym zainteresowaniem cieszył się wariant rodzinny. Wybrało go mniej więcej 70 osób, co dobrze pokazuje, że w takich wydarzeniach nie chodzi wyłącznie o sportowy wynik, ale też o wspólny czas i bezpieczną, spokojniejszą formę aktywności.

Lody w połowie drogi i ciepły posiłek na mecie

Organizatorzy zadbali o detal, który dzieci zapamiętają pewnie dłużej niż sam dystans. W połowie rodzinnej trasy pojawiła się lodowa niespodzianka, a taki przystanek na szlaku działa lepiej niż niejeden formalny punkt programu. W praktyce to właśnie takie drobne gesty budują atmosferę wydarzenia i sprawiają, że rowerowy wyjazd staje się czymś więcej niż tylko przejazdem z punktu A do punktu B.

Po powrocie na uczestników czekał już gorący posiłek – bigos i kiełbaski – oraz losowanie nagród, na które wielu wyraźnie czekało do samego końca. To moment, w którym opada kurz po trasie, a zostaje to, co w takich inicjatywach najważniejsze: zmęczenie wymieszane z satysfakcją i poczucie dobrze spędzonego dnia.

„Serdecznie dziękujemy burmistrzowi miasta Grybów, Pawłowi Fydzie, za dofinansowanie wydarzenia. Dziękujemy również staroście nowosądeckiemu Tadeuszowi Zarembie za objęcie rajdu rowerowego patronatem” – powiedziała Marzena Grybel.

Organizatorka podziękowała też Stołówce Miejskiej w Grybowie za przygotowanie posiłku.

Kolejna edycja już w listopadzie

Rajd nie zakończył się jedynie jednorazowym akcentem. Organizatorzy zapowiadają następne przedsięwzięcie w listopadzie, co dla stałych bywalców oznacza, że rowerowy kalendarz w Grybowie pozostaje otwarty. Tego typu wydarzenia mają swoją prostą logikę – przyciągają zarówno tych, którzy jeżdżą regularnie, jak i osoby szukające lekkiego wejścia w sportową aktywność bez presji wyniku.

W miniony weekend w mieście sporo działo się także przy okazji MOSiR Cup na stadionie, więc sportowy rytm był tu wyraźnie odczuwalny. Rajd rowerowy dołożył do tego własny ton: rodzinny, terenowy i bardzo konkretny. Bez wielkich deklaracji. Za to z frekwencją, która mówi sama za siebie.

na podstawie: Królewskie Miasto Grybów.