[PIŁKA NOŻNA] Sandecja Nowy Sącz – Lechia Zielona Góra 1:3 w 10. kolejce Betclic 2. ligi

[PIŁKA NOŻNA] Sandecja Nowy Sącz – Lechia Zielona Góra 1:3 w 10. kolejce Betclic 2. ligi

Przed 10. kolejką oba zespoły miały po 15 punktów, choć Lechia Zielona Góra zajmowała siódme miejsce, a Sandecja Nowy Sącz dziewiąte. Sobotnie spotkanie zakończyło się wynikiem Sandecja Nowy Sącz – Lechia Zielona Góra 1:3, więc zielonogórzanie odskoczyli gospodarzom na trzy punkty. Dla sądeckich kibiców to tym bardziej bolesny rezultat, że ich drużyna zdołała wrócić do meczu przy stanie 0:2 i długo szukała wyrównania.

Różnica w tabeli przed pierwszym gwizdkiem była niewielka, a stawka spotkania całkiem konkretna. Sandecja mogła wyprzedzić bezpośredniego rywala, zamiast tego pozostała z 15 punktami. Jej wyniki w pięciu poprzednich meczach układały się nierówno: dwa zwycięstwa, remis i dwie porażki. Sobotni występ miał być okazją, by pójść za wygranymi krok dalej. Plan rozsypał się jednak już w pierwszych minutach.

Dwa gole w pięć minut zmieniły układ meczu

W 6. minucie Karol Szymkowiak poślizgnął się przy próbie wybicia piłki. Dawid Dębski wykorzystał błąd bramkarza Sandecji i dał gościom prowadzenie. Nowosądeczanie ledwie zdążyli oswoić się ze stratą gola, a Lechia uderzyła ponownie. W 11. minucie Wiktor Nahrebecki, po przechwycie i akcji z Dębskim, odzyskał piłkę po przeciętym podaniu, a następnie przerzucił ją nad bramkarzem. Było 0:2.

Tak szybka strata dwóch bramek postawiła gospodarzy w trudnej sytuacji. Sandecja próbowała znaleźć drogę pod bramkę Jakuba Bursztyna, lecz na naprawdę groźną odpowiedź trzeba było poczekać niemal do końca pierwszej połowy. Wtedy uderzył Eryk Kosiński, a bramkarz zielonogórzan obronił jego strzał. Wynik 0:2 utrzymał się do zejścia drużyn do szatni.

W międzyczasie gospodarze dokonali pierwszej zmiany. W 36. minucie za L. Gerstensteina wszedł Bartosz Szeliga, obrońca pozyskany przez Sandecję 9 września. Gerstenstein wcześniej, w 9. minucie, zobaczył żółtą kartkę. Napomniani zostali również P. Kielis z Sandecji oraz M. Szpakowski z Lechii. Kartki były częścią trudnej dla gospodarzy połowy, ale to dwa wczesne gole najmocniej wpłynęły na przebieg spotkania.

Gol Płocicy dał nadzieję, Lisowski ustalił wynik

Na drugą połowę Sandecja wyszła z trzema kolejnymi zmianami. Na murawie znaleźli się Goku Roman, A. Brenkus i P. Kowalik, a nowosądeczanie zaczęli szukać sposobu na odrobienie strat. W 59. minucie dokładna akcja gospodarzy przyniosła kontaktowego gola Marcela Płocicy. Przy stanie 1:2 mecz znów stał się otwarty.

Sandecja naciskała, lecz Bursztyn kilkakrotnie zatrzymywał jej próby. Lechia również potrafiła zagrozić bramce rywala: w 74. minucie strzał Marcina Szpakowskiego obronił Szymkowiak. Z upływem czasu dla gospodarzy coraz ważniejsza stawała się każda następna okazja, dla gości zaś każda chwila utrzymania prowadzenia.

Zielonogórzanie wprowadzili w 86. minucie Mateusza Lisowskiego za P. Bargiela. To właśnie rezerwowy zakończył skuteczny kontratak w doliczonym czasie, podwyższając na 3:1. Gol odebrał Sandecji nadzieję na wyrównanie i ustalił rezultat spotkania. Jeszcze w ostatnich minutach żółte kartki obejrzeli M. Zientarski z Lechii i Płocica z Sandecji.

Dla przyjezdnych zwycięstwo oznacza 18 punktów i większy dystans do sądeczan. We wrześniu Lechia szukała ligowej regularności: 18 września trener Sebastian Mordal mówił, że jego drużyna nie zbudowała jeszcze serii zwycięstw. Tym razem zielonogórzanie szybko wypracowali przewagę i obronili ją mimo gola kontaktowego.

Sandecja będzie miała okazję odpowiedzieć już 9 października na wyjeździe z Rekordem Bielsko-Biała. Następnie, 18 października, podejmie Zawiszę Bydgoszcz. Po sobotnim meczu zadanie jest jasne: zdobywać punkty, by nie pozwolić rywalom takim jak Lechia zwiększać przewagi.

Sandecja Nowy SączStatystykaLechia Zielona Góra
1Gole3
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły