[PIŁKA NOŻNA] Stal Stalowa Wola – Sandecja Nowy Sącz 0:0 w Betclic 2. lidze. Punkt po ciężkim meczu i przerwie na Podkarpackim Centrum Piłki Nożnej

2 min czytania
[PIŁKA NOŻNA] Stal Stalowa Wola – Sandecja Nowy Sącz 0:0 w Betclic 2. lidze. Punkt po ciężkim meczu i przerwie na Podkarpackim Centrum Piłki Nożnej

Sandecja Nowy Sącz wróciła ze Stalowej Woli z remisem 0:0 w 25. kolejce Betclic 2. ligi. W sobotnie popołudnie na Podkarpackim Centrum Piłki Nożnej mecz nie przyniósł bramek, ale nie zabrakło w nim walki, nerwów i momentów, które wyraźnie podniosły temperaturę spotkania.

Twardo od pierwszych minut, ale bez przełomu

Już od początku było widać, że to nie będzie luźne, otwarte granie. Stal Stalowa Wola, jedenasta w tabeli, i Sandecja, która przyjechała jako zespół z czwartej pozycji, szybko weszły w mecz na wysokich obrotach, choć bardziej w wymiarze fizycznym niż piłkarskim. Pierwsze kartki dla gospodarzy, pokazane w 12. i 28. minucie, dobrze oddawały charakter tej rywalizacji. Po drugiej stronie Sandecja też nie pozostawała dłużna i z biegiem czasu łapała podobny rytm gry.

Dla nowosądeczan był to mecz, w którym trzeba było uzbroić się w cierpliwość. Gospodarze nie dawali miejsca, a każda próba przyspieszenia akcji kończyła się mocnym wejściem, przerwaniem gry albo kolejnym fragmentem walki w środku pola. Po przerwie Sandecja spróbowała odświeżyć skład, ale obraz spotkania długo się nie zmieniał. Było dużo ambicji, sporo biegania, za to za mało konkretu pod bramką.

Emocje na murawie i dramat na trybunach

Najbardziej gorzkim momentem tego meczu nie była jednak żadna sytuacja podbramkowa, tylko to, co wydarzyło się poza samą grą. Spotkanie zostało przerwane przez sędziego po dramatycznej scenie na stadionie, gdy zasłabł kibic z Nowego Sącza. W takich chwilach futbol schodzi na dalszy plan i trudno mówić o sporcie bez myślenia przede wszystkim o człowieku.

Końcówka i tak zrobiła się nerwowa, a kartki zaczęły wpadać jedna po drugiej. Żółte kartoniki zobaczyli jeszcze piłkarze obu zespołów, co tylko potwierdziło, że na finiszu nikt nie odpuszczał ani centymetra. Sandecja, mimo pozycji wyjściowej i przewagi w ligowej tabeli, nie zdołała przechylić szali na swoją stronę, ale też nie dała się zaskoczyć.

Z perspektywy nowosądeckiego zespołu to punkt, który trzeba przyjąć z umiarkowanym spokojem. Mógł dać więcej, bo rywal od dłuższego czasu nie potrafi wygrać i od 8 listopada zeszłego roku pozostaje bez zwycięstwa. Z drugiej strony wyjazdowe 0:0 oznacza, że Sandecja dopisała coś do swojego dorobku w meczu, w którym nie było łatwo o jakikolwiek swobodny fragment gry.

Przed Sandecją kolejne ważne sprawdziany. Już 2 kwietnia zespół z Nowego Sącza podejmie Resovię Rzeszów , a później czekają go mecze z Unią Skierniewice i Kaliszem. Jeśli chce utrzymać miejsce w czołówce, właśnie takich spotkań – choć bez fajerwerków – też nie może oddawać.

Stal Stalowa WolaStatystykaSandecja Nowy Sącz
0Gole0

Autor: redakcja sportowa nowosadecki24.pl