Józef Lizoń zostawia po sobie więcej niż rzeźby. Benefis artysty z Rogów

Józef Lizoń zostawia po sobie więcej niż rzeźby. Benefis artysty z Rogów

Zdjęcie poglądowe wygenerowane przez AI

W drewnie widzi twarze, gesty i historie, a nie tylko materiał do obróbki. Podczas benefisu w Ludźmierzu Józef Lizoń opowiedział o drodze, która zaczęła się od scyzoryka, a doprowadziła go do stworzenia niezwykłej kolekcji rzeźb.

  • Benefis Józefa Lizonia pokazał, jak z pracy rodzi się własny język sztuki
  • Artysta buduje kolekcję, która ma opowiadać o jego życiu
  • Podziękowania przypomniały, jak szeroko sięga praca jednego twórcy

Benefis Józefa Lizonia pokazał, jak z pracy rodzi się własny język sztuki

Spotkanie odbyło się 18 września 2026 roku w Instytucie Dziedzictwa Niematerialnego Ludów Karpackich w Ludźmierzu. Bohaterem wieczoru był artysta rzeźbiarz z Rogów, który przez dziesięciolecia rozwijał talent poza szkołami artystycznymi i profesjonalnymi pracowniami.

Józef Lizoń urodził się 13 marca 1949 roku w miejscowości w gminie Podegrodzie. Z wykształcenia i zawodu był stolarzem, ale szybko poczuł, że wykonywanie drzwi czy mebli mu nie wystarcza. Z czasem całkowicie poświęcił się rzeźbieniu.

Pierwsze lekcje pobierał w rodzinnym domu. Obserwował ojca, którego nazywał „złotą rączką”, przy pracy przy drewnianych elementach do młyna. Podpatrywał narzędzia, sposób obróbki materiału i cierpliwość potrzebną do nadania drewnu właściwego kształtu. Sam zaczynał jako młody chłopak, używając jedynie scyzoryka. 🪵

Później drewno stało się jego najważniejszym środkiem artystycznego wyrazu. Bez akademickiego przygotowania, za to z wyobraźnią i konsekwencją, stworzył własną drogę twórczą.

Artysta buduje kolekcję, która ma opowiadać o jego życiu

Jednym z ważnych tematów rozmowy prowadzonej przez Piotra Gąsienicę, zastępcę dyrektora Małopolskiego Centrum Kultury SOKÓŁ, była kolekcja znajdująca się wokół domu artysty. Posesję wypełniają figury świętych, postacie ludzkie i rozmaite przedstawienia, które razem tworzą rozbudowaną, osobistą przestrzeń sztuki.

Nie chodzi tu wyłącznie o pojedyncze rzeźby. Zbiór układa się w ślad po życiu człowieka, który przez lata pracował własnymi rękami i konsekwentnie rozwijał to, co zaczęło się od prostego narzędzia. 🙂

„Robię to po to, żeby zostawić po sobie ślad, że tu żyłem i pracowałem” - mówił Józef Lizoń.

W tych słowach mieści się jego podejście do twórczości. Najważniejsze nie były rozgłos ani nagrody, lecz samo tworzenie i myśl, że wykonane prace przetrwają autora. Artysta chciałby, aby rzeźby pozostały razem i nadal świadczyły o jego życiu oraz pracy.

Taka kolekcja wymaga jednak nie tylko miejsca, ale również stałej opieki. Rzeźby stojące na zewnątrz trzeba regularnie konserwować, a utrzymanie dużego zbioru jest kosztowne. W tym roku część prac Józef Lizoń zabezpieczał własnym sumptem, korzystając z pomocy syna.

Podziękowania przypomniały, jak szeroko sięga praca jednego twórcy

Benefis był także okazją do uhonorowania artysty. Józef Lizoń otrzymał Srebrną Odznakę Honorową Województwa Małopolskiego - Krzyż Małopolski. W imieniu marszałka województwa wręczył ją Jan Piczura, radny Województwa Małopolskiego.

Paweł Labuda, członek Zarządu Powiatu Nowosądeckiego, przekazał artyście nagrodę „Złote Jabłko”. Życzenia i gratulacje złożył również Krzysztof Bodziony, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Podegrodziu. W spotkaniu ważne miejsce zajęły także osobiste wspomnienia osób, które znają Józefa Lizonia od lat.

W Instytucie Dziedzictwa Niematerialnego Ludów Karpackich w Ludźmierzu nie oglądano więc wyłącznie dorobku rzeźbiarza. Była to opowieść o człowieku, który bez artystycznych dyplomów i rozbudowanego zaplecza stworzył własny język pracy. Każda figura jest częścią tej historii, a razem tworzą zapis życia utrwalony w drewnie. ✨

na podstawie: MCK.

Ilustracja ma charakter poglądowy i została wygenerowana przez sztuczną inteligencję — nie jest fotografią rzeczywistego zdarzenia.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji