Miotły, chustki i chorwacki rytm - tak spotkały się góry

Miotły, chustki i chorwacki rytm - tak spotkały się góry

Na dziedzińcu MCK SOKÓŁ w Nowym Sączu polskie i chorwackie tradycje spotkały się w tańcu, śpiewie i zabawie. Czwartkowy koncert w ramach ŚWIĘTA DZIECI GÓR 2026 miał też mniej przewidywalnego uczestnika - gwałtowną burzę, która nie zdołała jednak przerwać występu.

  • Dzień chorwacko-spiski połączył Trybsz z Zagrzebiem
  • ŚWABELKI z Trybsza przyniosły na scenę spiską codzienność
  • CROATIA z Zagrzebia przeniosła publiczność nad Adriatyk

Dzień chorwacko-spiski połączył Trybsz z Zagrzebiem

23 lipca 2026 roku zespoły ŚWABELKI z Trybsza i CROATIA z Zagrzebia zaprezentowały publiczności fragmenty swoich programów. Tym razem nie na nowosądeckim Rynku ani na Starej Sandecji, lecz na dziedzińcu MCK SOKÓŁ w Nowym Sączu. Przygotowano tam ponad sto miejsc siedzących, a także zaplecze dla młodych uczestników festiwalu.

Pogoda szybko dodała wydarzeniu reporterskiego tempa. Nad miastem zbierały się chmury, a deszcz zaczął padać jeszcze podczas występu chorwackiej grupy. Zespół dokończył prezentację, po czym schronił się przed potężną burzą. Żywioł był na tyle gwałtowny, że niemal porwał nawet balon w kształcie lodów ustawiony w pobliżu hali nad Kamienicą. 🌧️

Wieczorem sceną zawładnęły dzieci z Trybsza. Nazwa ŚWABELKI oznacza po spisku zapałki - i rzeczywiście, młodzi artyści rozpalili przedstawienie energią, humorem oraz mocno zakorzenionym lokalnym obyczajem. Ich program wyrastał z codziennych zajęć, podwórkowych zabaw i relacji między dziewczętami a chłopcami.

Najpierw pojawiły się miotły i porządki wokół domu. Dziewczęta śpiewem przypominały chłopakom, że zdrowe ręce przydają się także do sprzątania. Chłopcy próbowali wymigać się naprawianiem narzędzia, ale sceniczny spór szybko zmienił się we wspólną zabawę. Zamiast kolejnego podziału ról pojawiła się prosta zasada: najpierw zabawa, później praca.

Były więc wyścigi między miotłami, zabawa w „most”, skoki przez sznur, przekładanie kapeluszy i rywalizacja na jednej nodze. Dzieci korzystały z wyliczanek oraz tradycyjnych form ruchu, pokazując, że folklor nie musi być muzealnym eksponatem. Może działać jak żywa instrukcja wspólnego spędzania czasu. 🎶

ŚWABELKI z Trybsza przyniosły na scenę spiską codzienność

Kiedy zabawa dobiegła końca, młodzi wykonawcy wrócili do pracy i ze śpiewem zabrali ze sceny wszystkie miotły. W programie znalazła się także opowieść o miłości rozumianej nie jako chwilowe uczucie, ale jako postawa wobec drugiego człowieka, świata i tego, co ważne.

Po części zabawowej dzieci wystąpiły w tradycyjnych strojach. Biel spódnic i zapasek dziewcząt kontrastowała z jasnymi portkami chłopców, czerwonymi zdobieniami i charakterystycznymi zielonymi kamizelkami. W parach zabrzmiały i zatańczyły między innymi wałaski, czardasz, kulawy, chodzony, krzyżowa polka oraz mazur.

Ten program miał wyraźnie lokalny charakter, ale jego język był zrozumiały także bez znajomości spiskiej gwary. Wystarczyły rytm, gest, powtarzalność zabaw i sceniczna obserwacja tego, jak dzieci uczą się współpracy. To właśnie w takich drobnych sytuacjach folklor pokazuje swoją codzienną, praktyczną siłę.

CROATIA z Zagrzebia przeniosła publiczność nad Adriatyk

Chorwacka grupa rozpoczęła swój występ od śpiewu dziewczyny owiniętej czerwoną chustą. Potem pojawił się taniec bez akompaniamentu - najpierw delikatny, później coraz mocniejszy rytm uderzeń stóp. Dopiero po chwili dołączyły skrzypce, których pizzicato otworzyło drogę kolejnym układom.

Program „Nasz wielki kołowy taniec” pokazał tradycje kilku regionów Chorwacji: Draganić, Zagorje i Međimurje. Były polki, čardaš, drmeš, Šroteš i Oberštajer, a także pieśni ludowe opowiadające o przemianach życia - od dziewiętnastowiecznych wiejskich osad po współczesność.

Na scenie zmieniały się szeregi, pary i koła. Dziewczęta przeplatały taniec z marszem i śpiewem, a chustki stawały się prostym, czytelnym znakiem obecności i pamięci. W finale chorwacki zespół pożegnał się z publicznością polską piosenką „W moim ogródecku rośnie rózycka”. 🌹

Spotkanie Trybsza i Zagrzebia nie polegało więc wyłącznie na wymianie kroków i melodii. Obie grupy pokazały, że dziecięcy folklor potrafi mówić o domu, pracy, zabawie, bliskości i wspólnocie bez przekładania tych tematów na wielkie słowa. Wystarczy scena, tradycyjny strój i rytm, który szybko znajduje drogę do widowni.

na podstawie: MCK.