Biegacze z Grybowa w nocnym Krakowie. Wawel dał im dodatkowy impuls

Biegacze z Grybowa w nocnym Krakowie. Wawel dał im dodatkowy impuls

FOT. Królewskie Miasto Grybów

Gdy Rynek Główny w Krakowie zniknął w nocnym półmroku, na trasę ruszyły tysiące biegaczy, a w tym tłumie nie zabrakło także reprezentantów Grybowa i gminy Grybów. Bulwary Wiślane, rozświetlony Wawel i żywy doping na trasie zamieniły dziesięć kilometrów w widowisko, które bardziej przypominało sportowe święto niż zwykły start. Tego dnia liczył się nie tylko czas, ale też klimat, który potrafi wciągnąć nawet najbardziej doświadczonych zawodników. Z Krakowa wrócili z emocjami, dobrymi wynikami i historią biegu, do którego wielu chce wracać.

  • Nocny Kraków i Wawel zrobiły z biegu osobne widowisko
  • Grybów pokazał się w mocnej stawce
  • Powrót po kontuzji nie przeszkodził w mocnym finiszu

Nocny Kraków i Wawel zrobiły z biegu osobne widowisko

OSHEE Bieg Nocny tradycyjnie otworzył maratoński weekend w Krakowie , którego kulminacją jest Cracovia Maraton. Sama trasa miała w sobie coś z miejskiego spektaklu – start i meta na Rynku Głównym, przejście przez Bulwary Wiślane i odcinek w rejonie Zamku Królewskiego na Wawelu. Przy orkiestrze, przy świetle lamp i wśród kibiców ustawionych przy trasie dziesięć kilometrów nabierało zupełnie innego wymiaru.

Właśnie ten klimat najmocniej zapadł w pamięć uczestnikom. Nocny bieg w centrum dużego miasta bywa próbą charakteru, ale też nagrodą samą w sobie. Dla wielu zawodników to nie tylko rywalizacja, lecz także okazja, by pobiec przez najbardziej rozpoznawalne miejsca Krakowa w zupełnie innej scenerii niż ta, którą ogląda się na co dzień.

Grybów pokazał się w mocnej stawce

W tym biegu swoje miejsce mieli także reprezentanci regionu. Miasto Grybów reprezentowali Adrian Szczepanek oraz Karolina Michalik. Z gminy Grybów na starcie stanęli Łukasz Kalamaszek, Józef Kania i Mateusz Oleksy ze Stróż, a także Karol Majoch z Ptaszkowej.

To ważny sygnał, bo takie starty budują widoczność lokalnych biegaczy na ogólnopolskiej scenie. Nie w tabelach, nie w statystykach, tylko na trasie, gdzie obok nazwisk liczy się konsekwencja, regularny trening i odwaga, by wejść do dużej stawki bez kompleksów.

Karolina Michalik nie ukrywała, że właśnie atmosfera najbardziej przyciąga ją do tego biegu.

„To był mój drugi start w tym biegu. Pierwszy raz startowałam rok temu i bardzo mi się podobało, dlatego w tym roku bez wahania zdecydowałam się wystartować ponownie.”

Powrót po kontuzji nie przeszkodził w mocnym finiszu

Dla Karoliny Michalik ten start nie był prosty. Przygotowania do biegu zostały mocno skrócone przez kontuzję, która odsunęła ją od treningów na półtora miesiąca. Do biegania wróciła dopiero dwa tygodnie przed zawodami, choć sama podkreślała, że regularnie trenuje już od trzech lat i ma solidną bazę. Tym razem skupiła się głównie na tempie, bo sam dystans nie stanowił dla niej największego wyzwania.

Na trasie pojawił się jednak dodatkowy problem – zepsuł się zegarek, przez co musiała biec bardziej na wyczucie. To zwykle odbiera kontrolę, ale tym razem nie wytrąciło jej z rytmu. Cel był jasny: zejść poniżej 50 minut. Udało się, i to z zapasem.

„Założyłam sobie, że chcę złamać 50 minut i udało się”

Ostatecznie Karolina Michalik finiszowała z czasem 49 minut i 46 sekund. To wynik, który nabiera jeszcze większej wartości, gdy spojrzeć na okoliczności. Krakowski Wawel nocą, muzyka na trasie i kibice rozstawieni niemal wszędzie dookoła stworzyli oprawę, w której każdy dobry rezultat smakował podwójnie.

na podstawie: Królewskie Miasto Grybów.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Królewskie Miasto Grybów). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.