Pływanie w triathlonie – dlaczego to najsłabsze ogniwo amatorów i jak to zmienić

Pływaczka w czepku i goglach płynie kraulem w basenie.

Triathlon przeżywa w Polsce prawdziwy boom. Zawody na dystansie sprinterskim czy olimpijskim przyciągają tysiące amatorów, a wielu biegaczy i kolarzy traktuje triathlon jako naturalny kolejny krok. Problem w tym, że o ile bieganie i jazdę na rowerze można trenować samodzielnie niemal bez ryzyka utrwalenia poważnych błędów, o tyle pływanie rządzi się innymi prawami. To właśnie w wodzie amatorzy tracą najwięcej – czasu, sił i nerwów.

Dlaczego pływanie „po swojemu” nie działa

Typowy scenariusz wygląda tak: przyszły triathlonista, sprawny fizycznie, zaczyna pływać kraulem na podstawie filmów z internetu. Po kilku tygodniach przepływa 100 metrów, ale z tętnem jak przy sprincie i technicznymi nawykami, które później bardzo trudno wyplenić – uniesioną głową, opadającymi nogami, oddechem „na siłę”. Na zawodach dochodzi do tego stres startu w otwartej wodzie, kontakt z innymi zawodnikami i brak linii na dnie. Efekt: zawodnik wychodzi z wody wyczerpany, zanim rywalizacja na rowerze w ogóle się zacznie.

Sedno problemu leży w tym, że pływanie jest sportem technicznym, nie siłowym. Różnica między amatorem a sprawnym pływakiem to nie kondycja, tylko opór wody – zła pozycja ciała potrafi kosztować więcej energii niż całe zaoszczędzone godziny treningu.

Co daje praca z trenerem

Dobrze poprowadzony trening pływacki dla triatlonisty skupia się na trzech obszarach. Pierwszy to pozycja ciała i balans – ustawienie, przy którym nogi nie toną, a sylwetka stawia minimalny opór. Drugi to ekonomia ruchu: wydłużenie pociągnięcia, spokojny i symetryczny oddech, rytm możliwy do utrzymania przez 750 czy 1500 metrów. Trzeci to specyfika triathlonu – nawigacja „na orientację”, start w grupie, pływanie w piance i oszczędzanie nóg, które za chwilę będą potrzebne na rowerze.

Tego wszystkiego praktycznie nie da się nauczyć samodzielnie, bo pływak nie widzi własnych błędów – czuje tylko ich skutki. Regularna korekta techniki z brzegu skraca drogę do celu o całe miesiące.

Trening triathlonowy w Sądecczyźnie

Osoby z regionu Nowego Sącza mogą przygotowywać się pod okiem kadry szkoły pływania Be Better, która prowadzi treningi przygotowujące do zawodów pływackich i triatlonowych, dostosowane do indywidualnych celów startowych. Zajęcia odbywają się na basenach położonych w okolicach miasta – w Chełmcu, Łącku, Rytrze i Żegiestowie-Zdroju, a szczegóły oferty przygotowanej z myślą o mieszkańcach Nowego Sącza można znaleźć na stronie nauka pływania Nowy Sącz . Formuła zajęć indywidualnych lub w małych grupach pozwala trenerowi pracować nad konkretnymi błędami technicznymi danego zawodnika, a nie prowadzić „średni” trening dla wszystkich.

Kiedy zacząć?

Najlepsza odpowiedź brzmi: na długo przed startem. Przebudowa techniki wymaga zwykle jednego pełnego sezonu przygotowawczego – jesień i zima to idealny moment, by wiosną testować formę na pierwszych zawodach. Amatorzy, którzy odwrócili proporcje i zainwestowali w technikę pływania zamiast w kolejne godziny na rowerze, niemal zawsze mówią to samo: z wody wychodzą świeżsi, a cały wyścig zaczyna wyglądać inaczej.

nowosadecki24_kf
Serwisy Lokalne - Oferta artykułów sponsorowanych